II



W ten sposób, nie znajdując z nikim wspólnego języka, prowadziłem samotne życie aż do momentu przymusowego lądowania na Saharze.


Było to sześć lat temu. Coś się zepsuło w motorze. Ponieważ nie towarzyszył mi ani mechanik, ani pasażerowie, musiałem sam zabrać się do bardzo trudnej naprawy.
Była to dla mnie kwestia życia lub śmierci.
Miałem zapas wody zaledwie na osiem dni. Pierwszego wieczoru zasnąłem na piasku,
o tysiąc mil od terenów zamieszkałych.
Byłem bardziej osamotniony, niż rozbitek na tratwie pośrodku oceanu.
Toteż proszę sobie wyobrazić moje zdziwienie, gdy o świcie obudził mnie czyjś głosik.

Posłyszalem: - Proszę cię, narysuj mi baranka.

- Co takiego?

- Narysuj mi baranka.

Ponieważ nigdy w życiu nie rysowałem baranka,
pokazałem mu jeden z dwóch rysunków, jakie umiałem zrobić:
rysunek węża boa zamkniętego.
 

Ku memu zdziwieniu chłopczyk odpowiedział:

- Nie, nie. Nie chcę słonia połkniętego przez węża boa.
Boa jest zbyt niebezpieczny, a słoń za duży. Mam za mało miejsca.
Potrzebny mi jest baranek. Narysuj mi baranka.

 

 

Narysowałem baranka. Mały przyjrzał się uważnie i rzekł:
 

- Nie, ten baranek jest już bardzo chory. Zrób innego.

Narysowałem.
 

Mały przyjaciel uśmiechnął się grzecznie z pobłażaniem:
 

- Przyjrzyj się. To nie jest baranek, to baran. On ma rogi.

 

Zrobiłem nowy rysunek, ale został odrzucony tak jak poprzedni:
 

- Ten baranek jest za stary. Chcę mieć baranka, który będzie długo żył.

 

 

Tracąc już cierpliwość - chciałem bowiem jak najprędzej zabrać się do naprawy motoru - nabazgrałem ten obrazek i powiedziałem:

 

- To jest skrzynka. Baranek, którego chciałeś mieć, jest w środku.

Byłem bardzo zdziwiony, widząc radość na buzi małego krytyka.

- To jest właśnie to, czego chciałem.

- Czy myślisz, ze trzeba dużo trawy dla tego baranka?

- Dlaczego pytasz?

- Bo mam tak mało miejsca ...

- Na pewno wystarczy. Dałem ci zupełnie małego baranka.

Pochylił główkę nad rysunkiem.

- Nie taki znowu mały. Zobacz, zasnął ...

Tak wyglądał początek mojej znajomości z Małym Księciem.